WYWIAD Z WAMPIREM


TFU! NARCYZEM – czyli jak dogadują się Llamateursowe psy.

Stało się.

Ni stąd ni zowąd, znienacka.

Niespodziewanie, z zaskoczenia, nagle.

Pojawiła się.

Ona.

Małe, pokraczne, ledwo-co-to-odrosło-od-ziemi, na pozór słodkie, kochane stworzenie. Słodkie oczka, mocne kły i ogólne stań-nade-mną-i-rozpływaj-się zwierzę. Ni to szczur, ni to sarna…a już na pewno nie lama.

Łajka.


Jeszcze nie była w kosmosie (wszystko przed nią!), ale zdecydowanie kosmos już nam zafundowała. Ma niecałe 3 miesiące, a już w zasadzie weszła nam na głowę. Narcyzowi dosłownie.

Kto to Narcyz? Nasz pierwszy pies, który rzadko mówi o sobie, a jeśli już to tylko na blogu. Nowego osobnika w rodzinie z przyczyn niezależnych powitał jeszcze w kołnierzu. Że świat miał do pewnego stopnia ograniczony za sprawą tego dziwnego atrybutu, a mała kulka o dziwnym zapachu psa od pierwszego wejrzenia pokochała jego ogon i uznała za swoją zabawkę, powiedzmy, że pierwsza konfrontacja nie zakończyła się pełnym sukcesem. Co sądzi o tym sam Narcyz? Udało nam się dotrzeć do niego między jedną a drugą drzemką:


Narcyz o Łajce: „No nie wiem. Nie do końca ogarniałem wtedy co się dzieje. Najpierw poczułem dziwny zapach, potem otwarły się drzwi i nagle poczułem niemiłe uczucie wbijania igły w ogon. Przez chwilę pomyślałem, że może sam go gryzę, ale potem przypomniałem sobie, że przez kołnierz tam nie sięgam, więc jak to możliwe. Kątem oka spostrzegłem, że jakiś wielki rzep przyczepił się do mnie jak do psiego ogona. Próbowałem się wycofać, ale to nie pomagało. W przeciągu ułamka sekundy ta dziwna wiewiórka zdążyła zmienić swoje położenie trzy razy i ugryźć mnie w łapę, ucho i nos. Kołnierz też ucierpiał. Na szczęście Emilka i Paweł byli w pobliżu i zabrali to dziwne coś. Wycofując się za drzwi dostrzegłem jeszcze jak rzuca się na ściany, biega wokół i jakoś tak…czuje się jak u siebie. Przez chwilę ja przestałem się tak czuć”

Na szczęście z biegiem czasu było już tylko lepiej, co potwierdza sam Narcyz (wyszedł na chwilę do ogrodu, ziewnął i wrócił):


„Tak, tak. Łajka to wporzo ziom. Ja z natury jestem trochę nieśmiały i czasem nie ogarniam tego, co się dzieje (nie, nie jaram żadnej trawy, że uprzedzę bieg zdarzeń – tylko jem ją nałogowo… czasem). Tak czy siak, dogadujemy się – ja i Łajka. Biegamy razem po ogrodzie, gryziemy się w karki i jest fajnie. Uprawiamy trochę pieskiego judo i z zewnątrz może wygląda to trochę groźnie, ale w gruncie rzeczy nie jest. No może poza wypadkiem gdy Łajka uciachała mnie w podniebienie i trochę krwi poleciało. Ale jesteśmy psami hardcorami, wiec no sytuacja tego wymaga. Poza tym trochę dramatyzmu Emilce i Pawłowi czasem się przyda. No a Łajka szacun- to jakiś terminator chyba. Lata, zabija się o ściany, płoty, wszystko co popadnie. Czasem nawet łamie zęby, a nawet nie piśnie. Chciałbym być taki jak ona jak dorosnę. Zaraz, zaraz… ja przecież już jestem dorosły. No to jak zdziecinnieję. Czuję, że ten proces powoli się zaczyna, ale nawet trochę go lubię. I to wszystko dzięki Łajce. Ją też lubię. Niech ma. W sumie to fajnie jest mieć siostrę!”


Co na to sama Łajka?

Zapytaliśmy o jej wersję wydarzeń, ale nie ukrywajmy. Jest chartem, nie udało się jej złapać. W oddali usłyszeliśmy tylko ‘HAUUU’ i wesoły szelest urywanej tapety… 🙂