Tylko nie mów mamie (5 bezlitosnych faktów o Orlej Perci, Polska)


Obsesja.

Znasz to uczucie?

Nie możesz spać, nie możesz jeść. Wszędzie widzisz tylko ją.

Każdą myśl dedykujesz jej, nawet piosenkę pod prysznicem.

Znajomi dyskretnie ziewają na twój widok, co sprytniejsi nagle muszą odebrać dzieci z przedszkola.

Niekoniecznie mając dzieci.

Im więcej sygnałów, tym mniej je widzisz.

Zatem obsesja.

Tylko nie mów mamie.



Orla Perć obsesyjnie i absolutnie utknęła w moim mózgu w 2009 roku. I z góry przepraszam jeśli zaraz utknie i w Twoim. Najpierw poszli znajomi, potem pokłóciłam się z kolanem, aż w końcu wyjechaliśmy za granicę i Tatry* stały się… ‘nie po drodze’. Zajęło mi to 7 lat, ale w końcu całkowicie wyswobodziłam się z pęt obsesji. Stało się. Ja i Orla spotkałyśmy się w dwa razy, częściowo i w niemałym odstępie czasowym, ale jednak.

Tylko nie mów mamie.



Co to Orla Perć? Mówią, że najtrudniejszy szlak w polskich Tatrach. Mówią, że najtrudniejszy w ogóle. Granie, przepaści, ekspozycja. Wysokość, groźba i piękno. Wszystko to obite łańcuchami, klamrami** i strachem niejednej panikującej z lęku osoby. Ja wiedziałam jedno. Zawrat – Kozi Wierch – Granaty – Krzyżne. Musiałam tam być.



Zanim poznasz historię mojego zdobywania Orlej i sam zdecydujesz czy chcesz zrobić to samo, pamiętaj o jednym.

Po prostu nie mów mamie. A z pewnością pomiń wszystkie 5 bezlitosnych faktów o Orlej Perci.

Bo musisz wiedzieć, że Orla Perć jest…


1) STRASZNA.

I nie mówię tu o subiektywnym wrażeniu po spojrzeniu w lustro o poranku.

Nie, to strach zupełnie innego rzędu. Niezależnie czy miewasz lęki czy nie, przynajmniej raz na Orlej Perci lęku doświadczysz. Co więcej, jest to objaw pożądany – byle nie przerodził się w panikę.

Może przerazić Cię ekspozycja:



Przepaści




Czy słynna drabinka na odcinku Zawrat – Kozi Wierch (na zdjęciach wygląda gorzej niż w rzeczywistości)





A może osoba przed Tobą, która widać, że jest tutaj pierwszy i na pewno ostatni raz (spokojnie, w większości z wyboru).

Albo osoba za Tobą, niecierpliwie czekająca na swoją kolej, decydująca się na zgrabne ‘ominięcie’ was obojga w najbardziej odpowiednim momencie.

Tak czy siak będziesz się bać. A przynajmniej miejmy taką nadzieję.

Czego ja bałam się na szlaku? Nie mam lęku wysokości czy przestrzeni, ale widok nagle wyłaniającej się, litej skały zza grani czy łańcuch w mniej nasłonecznionym miejscu ze śliskim podłożem zawsze budził respekt. No i chmury. Ich zawsze bałam się najbardziej.

Tylko nie mów mamie.




2) WYMAGAJĄCA

Nie ukrywajmy, że jest to wymagający fizycznie szlak. Począwszy od ogólnej wytrzymałości, po siłę fizyczną. Jeśli chodzisz po górach w jakimkolwiek zakątku na ziemi – dobrze. Jeśli uprawiasz jakikolwiek inny sport (bądź w ogóle) i chcesz spróbować swoich sił w górach, zacznij od czegoś prostszego. Nie jestem alfą i omegą, ale wiem jak bolą mięśnie po dwunastogodzinnej wędrówce w górach (albo cztero- z ciężkim plecakiem ), wiem też jak wiele nieprzyjemności można uniknąć odpowiednio wcześniej się przygotowując.



Jak przygotowywałam się ja? Po prostu trochę chodzimy po górach… i chodzimy w ogóle. Ostatnio bywaliśmy tu (Ogwen Valley), tu (Snowdon) i tu (Glyderau Walk). Nogi mamy więc załatwione, co do górnej partii ciała nie zaszkodzi wizyta na siłowni czy podciąganie/pompki w domu.

Co było najbardziej wymagające na Orlej Perci? Po pierwsze odcinki, w których cały ciężar ciała opierasz na łańcuchu. Dla osób niższych jest tych odcinków znacznie więcej (ja mam to szczęście, że urodziłam się dość wysoka i noga prawie zawsze gdzieś spoczywała).

Po drugie czas dał się we znaki. Gdy razem z Pawłem pokonywaliśmy odcinek Kozi Wierch – Krzyżne, nie spieszyliśmy się za bardzo i opłaciliśmy to prawie zbieganiem do schroniska. Do samochodu wędrowaliśmy już w ciemnościach (tylko nie mów mamie!), na szczęście z latarką, za to dzielnie wypatrując niedźwiedzi. Za drugim razem na przełęczy Zawrat (początek Orlej) wylądowałam dużo wcześniej. To dało mi dużo luzu psychicznego.



Planując czasowo wycieczkę na Orlą Perć miej na uwadze:

  • Sam szlak zajmuje ok. 8 h ale zależnie od opcji którą wybrałeś, dolicz jeszcze czas dojścia do i od schronisk.
  • Szlak jest oblegany w sezonie letnim. Jeśli planujesz trasę w czerwcu/lipcu/sierpniu dolicz czas tzw. zatorów. Oba odcinki robiliśmy końcem sierpnia i potwierdzamy –zatory są.
  • Jeśli chcesz uniknąć tłumów, Orlą Perć zacznij wcześnie rano. Najlepiej przespać się w schronisku (Dolina 5 Stawów lub Murowaniec). Oszczędzasz kilka godzin i nie musisz spieszyć się na szlaku.

3) KAPRYŚNA

Możesz, a nawet powinieneś sprawdzić prognozę pogody przed wyjściem na szlak. Dodatkowo komunikaty meteorologiczne dostępne są w większości schronisk. Pamiętaj jednak, że Orla Perć to góry wysokie, a sam szlak ma powyżej 2000 m, pogoda będzie więc kaprysić. Bądź przygotowany na zmiany i jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia burz (te nadciągają zwykle po południu, w miarę możliwości bądź więc wcześnie na szlaku!) lub deszczu jest duże, nie ryzykuj. Śliskie podłoże, mgła i słaba widoczność mogą sprawić, że przyjemna trasa zamieni się w piekło. Nie wspominając o burzy w górach wysokich, której nie chcesz przeżyć.

My do Orlej Perci przymierzaliśmy się kilka razy. Dwa razy zrezygnowaliśmy właśnie z powodu pogody (tak, bolało!). Na szczęście pozostałe dwa udało się zrobić w słońcu, jednak chmury zawsze gdzieś się pojawiały:



Kapryśna to więc dobre określenie.
Tylko nie mów mamie.


4) ZA PIĘKNA BY WRACAĆ:





Nie wracam. Tylko nie mów mamie.


5) BEZWZGLĘDNA

Orla Perć na przestrzeni lat zgarnęła pokaźną ilość ludzkich istnień. Ku przestrodze od 1906 roku zginęło tam ok. 140 osób. Zanim zdecydujesz się na przejście szlaku upewnij się, że jesteś na to gotowy fizycznie i mentalnie. No i nie mów mamie.



Na szczęście są też rzeczy, które możesz jej powiedzieć:

  • Orla Perć to szlak jednokierunkowy (odcinek Zawrat – Kozi Wierch), nie występuje więc zjawisko ‘wymijania’ z dwóch przeciwnych stron, co znacznie zwiększa bezpieczeństwo;
  • tłumy nie zawsze są złe. Jeśli napotkasz barierę psychiczną w trakcie pokonywania Orlej zawsze znajdziesz kogoś kto pomoże, ludzie z natury są przyjaźni;
  • Orla Perć jest dobrze oznakowana. Przy dobrej widoczności z łatwością znajdziesz szlak (nie zwalnia to z obowiązku noszenia mapy i kompasu). Dobrą zasłyszaną zasadą jest utrzymywanie przynajmniej dwóch punktów z namalowanym szlakiem w zasięgu wzroku, w ten sposób unikniesz z jego zboczenia;


Garść praktycznych informacji:

  • Na Orlą Perć możesz wejść od łagodniejszej strony Doliny Pięciu Stawów lub z nieco trudniejszej – Hali Gąsienicowej (Murowaniec);
  • Samo dotarcie do Orlej Perci to niemała logistyka:
    AUTEM:
    Parking na Palenicy Białczańskiej lub w okolicach Kuźnic, koszt w sezonie ok. 30 zł. Poza sezonem stosunkowo mniej. Stamtąd już pieszo szlakiem do Doliny Pięciu Stawów lub Hali Gąsienicowej i odpowiednio na odcinek który Cię interesuje.
    KOMUNIKACJA MIEJSKA:
    Musisz dotrzeć do Zakopanego. Jeśli dojeżdżasz z Krakowa, autobusy kursują prawie co chwilę (koszt ok. 20 zł). Z każdej innej miejscowości pociąg, PKS lub PolskiBus.
    Z Zakopanego busem do Palenicy lub Kuźnic (koszt ok.10 zł). Dalej jak wyżej.
    Pamiętaj by dobrze zaplanować czas wędrówki. Jeśli nie planujesz spać w schronisku odradzam pokonywanie całości szlaku. Nam odcinek Palenica Białczańska – Dolina 5 Stawów – Kozi Wierch – Krzyżne – Dolina Roztoki – Palenica zajął 12 h. Drugi, dużo krótszy odcinek pokonywałam już z opcją noclegu w schronisku (koszt ok. 40 zł w grupowym pokoju, niektóre schroniska zezwalają na spanie na podłodze za ok.20 zł, zainteresowanych proszę o kontakt mailowy). Zdecydowanie polecam tę opcję;


  • Orlą Perć najlepiej atakować latem. Zima trwa tu dużo dłużej niż parę miesięcy i nawet późną wiosną (maj, czerwiec) i wczesną jesienią (wrzesień) możesz napotkać śnieg. W zasadzie na śnieg możesz natknąć się zawsze, ale letnie miesiące dają większe pole manewru (ale także więcej burz);
  • Jeśli w którymś momencie stwierdzisz, że ‘na dzisiaj wystarczy’ pamiętaj, żeby dotrzeć do bezpiecznego miejsca (zaznaczone na mapie) i zejść znakowanym szlakiem. Z reguły lepiej zrobić to w stronę Doliny Pięciu Stawów, aczkolwiek szlak Kozia Przełęcz – Dolina 5 Stawów jest również eksponowany i może stanowić trudności;
  • Pamiętaj, że w górach też robi się ciemno, latarka to całkiem przydatna rzecz;
  • Apteczka nie waży dużo, a nieraz się przydaje. Jeśli nie tobie, to komuś kto jej nie ma;
  • Nie zapomnij o spakowaniu wystarczającego zapasu wody, dodatkowej racji żywności i ciepłych ubraniach oraz kurtce przeciwdeszczowej. O butach górskich raczej wspominać nie trzeba;
  • Wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego jest płatny (kilka złotych), płacisz przed wejściem na szlak;
  • Pamiętajmy o respektowaniu natury i dla mniej zorientowanych – tak, mamy tu niedźwiedzie, wiec nie radze plątać się po nocach (bądźmy Waszym antyprzykładem);
  • Jeśli jakimś cudem zapomniałeś mapy, zwykle możesz kupić ją przed wejściem na szlak (polecam też zakup panoram szczytów, pomagają w określeniu na co patrzysz);




Moja przygoda z Orlą zaczęła się dawno i mimo że byłam na niej tylko dwa razy to szlak przemierzyłam w myślach dużo więcej. Na tyle by w tym roku, po 5 latach podejść do niej z dużym respektem, ale i większą nonszalancją. Apetyt wzrósł na więcej, a dobra pogoda dodała skrzydeł, w pewnym momencie w ogóle zapomniałam jak niebezpieczny to szlak. Na szczęście łańcuch w ręku i przepaść co 3 sekundy szybko sprowadziła mnie do pionu. Na dzień dzisiejszy Orla Perć przechodzi do przeszłości, ale oczywiście jeszcze tam wrócę. Ważne, że wyleczyłam się ze swojej obsesji. Teraz pozostaje jedynie przekazanie pałeczki dalej…




To co, kiedy wyruszasz?

Tylko nie mów mamie***.

* Tatry – najwyższe pasmo górskie w Karpatach (Polska, Słowacja). Poza Orlą Percią jest tu mnóstwo do zobaczenia.

** sztuczne ułatwienia w Tatrach Wysokich to chleb powszedni. Łańcuchy, klamry i drabinki mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa i ułatwienie drogi w trudnych momentach na szlaku

*** Właśnie powiedz mamie (bliskim, znajomym). Planując górską wycieczkę zawsze informuj gdzie, którędy i z kim idziesz. Określ też czas twojego powrotu. Wskazane by zrobić to także w schronisku. W razie wypadku ratownicy będą mieli punkt odniesienia.


Comments: 4


Kupi Wrzesień 23, 2016 at 4:51 am

Wszystko spoko tylko Wg mnie napisalas takjakby latarkę mozna wziac, ale nie trzeba.Latarka to absolutny mus w górach typu Tatry. Kiedy robi sie ciemno i kest zachmurzone to kompletnie nic nie widać, a bez ruszania sie np juz o tej porze roku która mamy teraz, masz bardzo dużą szanse na zamarznięcie. Temperatury na gorze spadają do zera, a jesli dojdzie deszcz – łatwo sobie dopowiedzieć… Zdecydowanie lepiej sie ruszać!
Jesli jednak nie masz latarki (na Orlą tylko czołówka!) to dając krok możesz spaść w przepaść. I dodam tylko na koniec ku przestrodze innych, ze potwierdzam. Orla Perć to nie żarty. Jesli jestes początkujący/początkująca lepiej pochodź jeszcze po innych górach, bo ogrom przestrzeni surowych skal moze przerażać/przygniatać psychicznie… Widziałem wiele razy rozplakanych, przerażonych ludzi którzy od kilku godzin siedzieli przy drabince, bo bali sie spojrzeć w dół mimo ze myśleli ze nie maja leku przestrzeni…

reply
    Emilia Mlak Wrzesień 23, 2016 at 12:49 pm

    Dzieki Kupi, sluszna uwaga – latarka to niezbedna czesc ekwipunku na gorskich szlakach. Mysle, ze wiekszosc czytelnikow zdaje sobie z tego sprawe, jesli nie – na pewno Twoj komentarz pobudzi ich wyobraznie. Sposob w jaki wspomnialam o latarce w poscie mial na celu wlasnie to – pobudzic wyobraznie i sklonic do myslenia – co zrobie w momencie kiedy zrobi sie ciemno. Teraz wiemy tez, ze dzieje sie to nie tylko noca. Dzieki jeszcze raz i powodzenia na szlakach!

    reply
Olga Październik 1, 2016 at 6:33 pm

To wszystko jest subiektywne (strach, przepaści), w piątek zrobiłam Orlą w 1 godz i 37 minut i nie pamiętam żadnego strachu, tylko fajna zabawa 😉 Więcej u mnie na https://www.facebook.com/biegamwgorach/
Pozdrawiam z Kościeliska i też kocham Tatry! 🙂

reply
    Emilia Mlak Październik 1, 2016 at 7:09 pm

    Oczywiście, co człowiek to opinia. Szczególnie od strony biegacza! 🙂 Pozdrawiamy i powodzenia w bieganiu i nie tylko!

    reply