Czas na trening

Chcę być fit. Chcę zrobić coś dla siebie/swojego zdrowia. Chcę przebiec marathon, być mistrzynią zumby/karate, złapać oddech przez sport (albo właśnie nie móc go złapać!). Nie ma szans. Nie ogarniesz. Praca, dom, zakupy, urzędy, znajomi, dziecko, no i trzeba coś jeść. Kupiłam/em karnet na siłownię i znowu przepadnie. Obiecałam/em sobie, że pójdę pobiegać i wyszło jak zwykle. I można tak mnożyć i mnożyć… Chwilę wczśniej wspominałam, że brak czasu to najwymówniejsza z wymówek, bo… Bo czy tak naprawdę go nie mamy? Od czego zacząć, żeby go znaleźć, jak wpaść w dobry rytm treningowy (lub po prostu dotknąć sportu) i ostatecznie…kto wygrywa w pojedynku czas vs Llamateurs?

CEL

To po pierwsze. Bez celu będziesz robić wszystko i nic, trochę pół żartem, pół serio, na pół gwizdka, a jednak cały. Cel to to z czym Llamateursi walczą najbardziej. Niby mamy te swoje małe i duże, ale kilka juz osiągnęliśmy i nagle znaleźliśmy się w próżni bezcelowej, gdzie przybijamy piątaka z połową ludzkości. Fajnie sie w tej próżni siedzi, ale chyba czas z niej wyjść (a przyjemna ta próżnia bardzo, oj bardzo. Ach, jak tu wygodnie!) i ten cel odnaleźć. Nie, nie jeden i przeogromny, ale celi kilka i dodatkowo zaczepione w czasie, tzn. z wyznaczoną datą do kiedy mają być osiągnięte. I nie szarżujmy na początku, powoli, nigdzie nam się nie spieszy. Nie rzucajmy sie też jak mucha na piękne różowe okulary (zdecydownie używajmy ich tylko do spoglądania na świat) szukając czegoś wielkiego z początku… małe kroczki, kaizen. O tym jak wyznaczać sobie cele (to też ważny proces) możecie wyczytać na prawie każdej szanującej sie stronie coachingowej. A jaki cel wyznaczyli sobie Llamateurs? Hm, dobre pytanie… Paweł najwidoczniej celuje w gwiazdkę z nieba!
cel (goal)

MOTYWACJA

Och jakże piękne to słowo. A ile ma barw i jak wiele może z niego wyniknąć! A jakie ważne, bo jak osiągnąć cel bez odpowiedniej motywacji? No to zabieramy się do roboty. Motywujmy się czymkolwiek – piekną pogodą, brzydką pogodą, eventem w okolicy, przeczytaną książką, wizerunkiem siebie za 10 lat bez dodatkowych kg, mrugnięciem nieznajomego, przyszłością, przeszłością, kolejnym wpływem na konto (tak, tak, pieniądze to nie wszystko, bla bla) czymkolwiek co tylko wpadnie Wam do głowy. Llamateurs starają motywować się większością otaczającego ich świata i choć oczywiście bywają gorsze dni, gdzie jedyną motywacją jest łóżko i ‘chcę się wreszcie wyspać’ woła zachęcająco spod kołdry, ale w większości przeciwstawiają się temu kuszeniu. Co więcej chwytają chyba też wiele srok za ogon (o czym z pewnością dowiecie sie z tego bloga, a co nie jest do końca idealne), więc może to właśnie sroka jest na chwilę obecną naszą motywacją? A może lama? 🙂
motywacja (motivation)

PLAN

Bez planu nie da rady. Llamateurs sa mistrzami zawieruszonych karteczek czy plików w excelu z planami dnia, tygodnia, treningowymi, jak również życia. Plan to podstawa! Z planem wyeliminujesz tak bardzo niechciany czynnik stresu (i zaczniesz stresować się, że nie zrealizujesz tego co sobie założyłaś/eś…bo jak kochasz stres to stres czuje się kochany i ślubuje Ci, że Cię nie opuści aż do śmierci… 🙂 ), więc kartka, długopis/komputer i bierzemy się do roboty. Ustalamy cel, pamiętamy o motywacji i lecimy z planem. Ważne – nie musi on być zrealizowany od deski do deski, po prostu niech jest, masz jakiś szkic – jesteś na dobrej drodze.

DETERMINACJA

Jeśli dotrwałeś do tego momentu to już determinacja sama w sobie, nie potrzebujesz nic wiecej, tak trzymaj! 🙂

SYSTEM NAGRÓD

Jeśli zrealizujesz plan, nagródź się. Możesz pójść do kina, zjeść ulubioną potrawę, wyjść za miasto, kupić ciuch, pojść pobiegać ( 😀 ). Cokolwiek. Jeśli zrealizujesz połowę planu lub choć trochę, też się nagródź. Nagród nigdy za wiele. A działają i chce się bardziej.

2 w 1

To patent Llamateurs albo i 5000 innych ludzi, ale lubimy myśleć, że nasz i tym chętniej go wtedy realizujemy. 🙂 O co chodzi? Chcesz być fit? No to znowu małymi kroczkami, ale spróbujmy to tym razem ugryźć w dużo ekonomiczniejszy sposób. Nie musisz od razu pędzić na siłownię, może zacznij od zwyczajnego:

  • CHODZENIA do sklepu (moze cześciej, a mniej? Wersja extreme – z 40l plecakiem – ach te czasy!),
  • CHODZENIA do pracy (tak, nie każdy ma ten przywilej, ale rower też może stać się Twoim najlepszym kumplem! – Pawłowi zdarzało się dojeżdżać do pracy kilka razy w tygodniu po 30 km w jedną stronę, więc…Chcesz być gorszy/a?)
  • idąc za ciosem, JEŻDŻENIA do pracy rowerem – wersja alternatywna, dla niektórych dużo bardziej przyjemna i realna (tak, dojeżdżaliśmy spory szmat czasu nie mając w pracy prysznica i to nie problem. Chusteczki nawilżające serio rozwiązują sprawę).
2 w 1
  • CHODZENIA ze znajomymi na miasto, za miasto, do znajomych, pubów etc., jeśli tylko jest taka możliwość (jasne, przecież pada,a poza tym gdzie ja tam polezę w szpilkach? Parasol i buty na zmianę to odpowiedź. Ej, no i przecież nie zawsze pada, a ile oszczędzasz na parkingu!)
  • AKTYWNEGO spędzania czasu ze znajomymi. Jest piękna pogoda a Wy siedzicie w domu/idziecie do pubu? Jasne, że dozwolone i czemu nie, ale może przedtem SPACER/ ROWER/ ROLKI (serio muszę wymieniać?) Swoją drogą z ciekawych aktywności polecamy slackline i łucznictwo. Jak nie macie sprzętu to zakręćcie się wokół nas albo znajomych którzy mają… 🙂 Ale o tym kiedy indziej! (a jak znajomi nie chcą nigdzie wychodzić to dobrym pomysłem jest zaangażować się w grupy ludzi zorientowanych na dany temat – o tym też kiedy indziej)

Nazywamy to 2 w 1 – i jak sama nazwa wskazuje, to połączenie dwóch czynności. Owszem, zajmuje więcej czasu, ale czy nie więcej czasu marnujesz na inności? Wersja prime (3 w 1)– spróbuj dołączyć audiobooka z nauką języka obcego, książki lub po prostu wsłuchaj się w muzykę i zrelaksuj idąc/jadąc/bedąc aktywnym!
Patrzcie jakie to proste! Llamateurs vs czas – 1:0!

PS. Nie jesteśmy coachami, po prostu dzielimy się tym, co zaczytane i małymi krokami wprowadzone w nasze życie (tudzież dalej wprowadzane).