Bajka o lamie


Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i siedmioma dolinami…

Stała kolejna góra.

Przy tej oto górze, na wysokiej chmurze żyła pewna dama – a imię jej? Lama.

Spoglądała z góry wokoło, śmiejąc się wesoło, przebierając kopytami, jak to bywa z lamami.

Lecz razu pewnego, nie przeczuwając niczego złego, potknęła się o puch i wylądowała na ziemi z miękkim, acz solidnym buch!

Otrząsnęła dwa razy grzywę, bo miała z nią komitywę, wygramoliła się pokracznie, teraz dopiero się zacznie!

Ruszyła figlarnie przed siebie, nie spoglądając wstecz po swej glebie, „nie będę się tym przejmować, a tym bardziej głowy w piach chować’


Llama

Z takim więc nastawieniem, przestając być jeleniem (no przecież była lamą!), wyruszyła w wędrówkę życia, a miała tyle do odkrycia!

Zaczęła wąchać, dotykać, smakować, inną perspektywą się rozkoszować, odczuwać wszystko sowicie, o mamo – to się nazywa życie!

Tam trawka pachnie gorąco, tam rzeczka gwarzy marząco, szum wiatru owiewa szyję, po raz kolejny – żyję!

Lecz nagle, zupełnie znienacka i lamę tknęła nieszczęścia macka. Wesoło sobie hasając, nie zauważyła sidła stąpając…

Polała się krew obficie, wszystkie góry usłyszały to wycie, załakała malutka lama, zupełnie znienacka odosobniona i sama…

Spędziła tak dwa dni i dwie noce, tracąc prawie wszystkie swe moce, zamknęła po cichu oczy, oddając losowi to jak jej życie dalej się potoczy…

Na szczęście dla małej lamy, los nie pozwolił przekroczyć tej bramy, granica choć była tak cienka… Zatarła się za sprawą Zenka.


Zenek

Zenek usłyszał wołanie, wrażliwy na wszelkie łkanie, pobieżył przez lasy i stepy, przez pola kalarepy, przez rzeki i wody stojące, przez myśli płynące i drżące…

I dotarł na miejsce o czasie, na przekór swej ciężarnej masie – jak zwierzę płacze i wzywa to Zenek od razu się zrywa!

Odsidlił zmęczone biedactwo, odgonił wszelkie robactwo, otulił małą jak swoje, opatrzył odganiając wszelkie znoje.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami i siedmioma dolinami…

Tam gdzie człowiek myślą nie sięga, tam gdzie sidła nie spocznie ręka, żyją spokojnie Zenki z lamami. Poza wszelkimi ramami.