5 powodów dla których warto wybrać się do Ogwen Valley


Ogwen Valley. Drugi dom Llamateurs. Albo dziesiąty. Że domów zaczynamy mieć wiele, a i wypadałoby je od czasu do czasu odwiedzać (ktoś musi porozmawiać z owcami, doglądać trawki czy dalej soczysta i zielona, poklepać po grzbiecie szczyty i zapytać co tam u nich),w zeszły weekend w końcu dotarliśmy do naszej zacnej doliny położonej w sercu Parku Narodowego Snowdonia (Północno-zachodnia Walia). Dlaczego jest to nasze ulubione miejsce i co nas do niego ciągnie (a zaraz będzie i Was?) – już spieszę z wyjaśnieniami.



Góry.

To najpierwszy z powodów, dla których warto wybrać się do Ogwen Valley. Nie ukrywajmy – wszyscy kochamy góry. Mogą na nas spoglądać z obrazu, wołać namiętnie z pulpitu komputera, czekać aż zrobimy w nich pierwszy albo setny krok. Góry mają fajnie, bo muszą tylko być, a i tak są kochane i pożądane… A tylko stoją. Stoją i patrzą na to, co my – ludzie na dole wyczyniamy, wliczając ich zdobywanie.
Ogwen Valley, jak sama nazwa wskazuje, to dolina, więc bez gór się tu nie obejdzie. Jeśli trafi się pogoda (a wbrew pozorom trafia się całkiem często!) to nic tylko siąść i podziwiać. Widoki zapierają dech i tym wędrującym, i tym spoglądającym z dołu, jak również przejeżdżającym (Serio! Bajeczny klimat!). Ogwen Valley oferuje szerokie spektrum ścieżek (nie ma tutaj oznakowanych szlaków) o różnej skali trudności, od spokojnego spaceru wokół jeziora, przez trochę bardziej wymagające podejścia pod górę (np. walk na Y Garn – zrobiliśmy go z psami), aż po scrambling (np. Tryfan, Bristly Ridge). Zaletą rejonu jest to, że góry są niewysokie (trochę ponad 1000m) i nieosłonięte drzewami – przy dobrej pogodzie ze szczytu króla królów – Tryfanu możesz zobaczyć swoje auto zaparkowane przy głównej drodze – żaden złodziej nie podejdzie (zaledwie 2 godziny zbiegu w dół, w zależności od wytrenowania ;))




Cisza i spokój.

Jeśli jedziesz w góry po chwilę oddechu od codziennego biegu i delektowania się pięknem natury bez uparcie wrzeszczącego dziecka sąsiada za płotem, lepiej wybrać nie mogłeś/aś. Ogwen Valley to rejon, w którym nawet w piękny słoneczny dzień w sezonie letnim znajdziesz miejsce, gdzie będziesz tylko Ty i góry. Nie trzeba nawet specjalnie szukać. Jasne, wokół przewiną się ludzie i spotkasz kilka grupek wędrując wokół jeziora, czy wchodząc na bardziej znane szczyty (kolejny ukłon w stronę Tryfanu), ale tlumem tego nazwać nie można. Daleko tu od zgiełku Morskiego Oka czy Kasprowego.




Tanio

A w zasadzie za darmo. Koszta wyjazdu do Ogwen Valley sprowadzają się do zera poza paliwem, jeśli dojeżdżasz autem (plus lot w zależności w którym miejscu na ziemi przebywasz). Co prawda jest tutaj płatny parking (zaraz obok Ogwen Cottage pełniącej funkcję małego schroniska) ale są też i niepłatne (zatoczki przy głównej drodze), a ludzie i tak parkują na chodnikach bez obaw, ze słono za to zapłacą. Nie obowiązują tu również opłaty za wstęp do parku narodowego (możesz oczywiście dofinansować park dobrowolnie). Innego niż auto transportu nie sprawdziliśmy.




Dog-friendly, kids-friendly

Nie, nie napotkaliśmy tu żadnych znaków stwierdzających, że szlaki są przyjazne dzieciom bądź psom, natomiast mieliśmy okazję się o tym sami przekonać. Jako, że od jakiegoś czasu musieliśmy przedefiniować chodzenie po górach z bardziej wymagającego scramblingu, na to bardziej rekreacyjne ze względu na psy (w tym szczeniaka) możemy potwierdzić, że w Ogwen Valley jest gdzie chodzić pełną familią! Oprócz szlaków górskich rejon oferuje też spacery wokół jezior, a przy jednym z nich nawet plażę (z naszej strony niekoniecznie zachęta do kąpieli w jeziorze, ale na pewno miejsce warte uwzględnienia w ‘planowaniu relaksu’ i odpoczynku przy tafli wody na wyciągnięcie ręki). Po spacerze warto zatrzymać się przy Ogwen Cottage na napój lub przekąskę i zaczerpnąć wiedzy o rejonie/mapach okolicy (do tego zachęcamy również przed spacerem!)




Natura

Będąc w górach nie ciężko poprzebywać na jej łonie. Poza karmieniem zmysłu estetycznego warto wybrać się do tu chociażby po to, by potwierdzić na własnej skórze, że owca to nieodłączny element krajobrazu Walii, w tym górskiego. Oprócz owiec, łatwo natknąć się też i na krówki, co stwarza zagrożenie nierozstawania się z aparatem przez resztę spaceru, nieważne ile razy już je widziałeś. Warto wspomnieć, ze na ścieżkach górskich bardzo często napotkamy w UK bramki lub płoty z drabinkami, po których należy przechodzić dalej (ważna uwaga przy planowaniu wycieczki z psami). Wszystko po to, żeby wcześniej wspomniane bydło/owce nie uciekały poza wyznaczony teren. Oprócz zwierzaków oko nacieszyć można też wszelakiej maści kwiatkami i roślinnością. Niestety botanistami nie jesteśmy, ale wierzymy w mnogość gatunków (poza ślepą wiarą – w innym rejonie Snowdonii mieliśmy okazje spacerować z botanistką, która co 5 min wychwytywała specyficzny gatunek rośliny występującej tylko tutaj. Można wiec zaryzykować stwierdzenie, że występują one i w Ogwen).





Warto również dodać, że w sezonie letnim na ścieżkach Ogwen Valley napotkać możemy przyjazne służby miło doradzające gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Nie wszyscy urodziliśmy się uzdolnieni nawigacyjnie, wiec jest to bardzo przydatna sprawa, a jeśli wiesz gdzie jesteś zawsze możesz uciąć sobie krótką pogawędkę (w przeciągu jednego dnia spotkaliśmy 3 osoby z plakietkami na szlakach). Co i tak nie zwalnia z obowiązku noszenia mapy ze sobą!



Zatem jeśli jeszcze nie zdecydowałeś gdzie wybrać się na wakacje…
Teraz już wiesz gdzie zawitać!